Ostre Psy Rokuganu

Każdy ma kilka takich filmów, które mógłby oglądać na okrągło i nigdy mu się nie znudzą. Dla mnie jedną z takich perełek są niewątpliwie „Ostre psy” – komedia o brytyjskim policjancie, który swoimi wynikami wprawia w kompleksy całą resztę londyńskich policjantów. Jego przełożeni postanawiają go przenieść to Sandford – miasteczka o najniższym stopniu przestępczości w całej Wielkiej Brytanii.

Czytaj dalej Ostre Psy Rokuganu

Copernicon

We wrześniu jak zwykle miałem dylemat – Copernicon czy Bachanalia Fantastyczne? W tym roku wybrałem ten pierwszy bo dawno nie byłem w Toruniu i trochę stęskniłem się za Miastem Kopernika. Wyprawa daleka, więc wyjechałem już w piątek rano a wróciłem późnym wieczorem w niedzielę. Wyruszałem na Copernicon bez oczekiwań. Liczyłem na to, że pogram ze Squidem z Suburbię albo Splendora i potrolluję erpegowe prelekcje. Udało się zrobić dużo więcej.

Czytaj dalej Copernicon

Jak nie robić konwersji systemu

Tak to już jest na tym blogu, że czasem napiszę o czymś, co mi się udało żebyście mogli spróbować tego u siebie, a czasem opiszę porażkę, żebyście nie musieli tego wypróbowywać. Tak jest w tym przypadku.

Moje erpegowe początki wiążą się z systemem spod znaku Czarodziejów z Wybrzeża, dlatego do dziś sporym sentymentem darzę dedki i światy, które do nich powstały. Nie darzę tym sentymentem natomiast mechaniki dedeków, która trzyma mnie na bezpieczny dystans. Próbowałem go pokonać. Kilkukrotnie. Za każdym razem źle.

Czytaj dalej Jak nie robić konwersji systemu

Sezon burz

Jeśli wszedłeś w ten link, bo liczyłeś na tekst o najnowszej książce Andrzeja Sapkowskiego … to się przeliczyłeś. Piszę ten post aby podsumować kilka ogólnych przemyśleń. Nie tylko związanych z rpg, ale z życiem. A ponieważ erpegi są ważną częścią mojego życia, to o nich będzie to również.

Czytaj dalej Sezon burz

Dobry zwyczaj: zapożyczaj!

W poprzednim wpisie wspomniałem o tym, że usiłowałem poprowadzić swoją sesję na Avangardzie. Nie planowałem tego, po prostu usiadłem obok rpg info i w kilka chwil wymyśliłem jej opis i tytuł, zapisując w zeszycie garść pomysłów. Potem, zanim nadeszła godzina sesji, popracowałem nad nią jeszcze trochę, ale ostatecznie jej nie poprowadziłem na tym konwencie. Po kolejnym dopracowaniu udało mi się w końcu poprowadzić wczoraj.

Czytaj dalej Dobry zwyczaj: zapożyczaj!

Ork w studni i przyjaciele

Na początku sierpnia odwiedziłem Avangardę – warszawski konwent odbywający się w budynkach kampusu tamtejszej politechniki. Jechałem tam z nadzieją, że może uda się zagrać jakąś sesję w trakcie sezonu wakacyjnego i rzeczywiście udało się, tylko zupełnie nie tak jak tego oczekiwałem.Moja zgłoszona na miejscu sesja nie cieszyła się zbyt dużym powodzeniem i mimo prób nie odbyła się w końcu, więc szukałem innych rzeczy do roboty. To zaprowadziło mnie do salki Orient Expressu, gdzie na początek zagrałem w grę o orku w studni.

Czytaj dalej Ork w studni i przyjaciele

Czego game master może się nauczyć od scrum mastera?

Pewnie wielu z Was zna pojęcie scrum, a jeśli nie, to całkiem niezłym wprowadzeniem jest ten filmik. Chodzi o to, że scrum jest pewną metodyką. Pewnym sposobem pracy nad czymś. Na przykład nad projektem IT. Wprowadza on pewne obowiązki, role i rytuały, które mają ogarnąć chaos typowego projektu prowadzonego bez metodyki, narzucić plan i organizację tam gdzie jej nie ma. Scrum jest również często przedstawiany jako sposób implementacji metodyki agile, ale jego zastosowania nie kończą się na IT. Tak jak napisałem w tytule, mnie interesuje głównie to, co jako mistrz gry mogę wynieść ze scruma i zastosować na erpegowym poletku. A jest co wynosić. Oto lista.

Czytaj dalej Czego game master może się nauczyć od scrum mastera?

10 lat z rpg

Nie wiem, czy w tym roku czy poprzednim, bo okoliczności mojej pierwszej sesji giną gdzieś w dziejach. Nie sięga tam historia mojego konta pocztowego a uczestnicy sesji nie pamiętają dokładnej daty. Ważne, że jakieś dziesięć lat temu zacząłem swoją przygodę z grami fabularnymi, jako mistrz gry w systemie Dungeons&Dragons. Skąd właściwie ten pomysł? Ktoś mi kiedyś powiedział, że ta nazwa AD&D w Baldur’s Gate to coś więcej niż sam silnik gry. Potem czytałem artykuł o Baldur’s Gate II w jakimś growym pisemku, który co nieco zahaczał również o „papierowe” rpg. Tyle, że musiał być napisany wyjątkowo kiepsko (albo ja coś źle zrozumiałem), bo wynikało z niego, że Monastyr jest jednym ze światów do D&D. A potem młodszy kuzyn zaczął grać w dedeki i wciągnął mnie już dokumentnie. Do mojej pierwszej „prawdziwej” sesji rpg – z kartami postaci, kostkami itd. zasiadłem mając 18 lub 19 lat, w gronie ludzi, którzy również nigdy wcześniej nie grali w erpegi. Wszyscy się więc na tych sesjach uczyliśmy od zera.

Czytaj dalej 10 lat z rpg

Nie każdy pomysł jest dobry

Jako mistrz gry lubię prowadzić scenariusze, które sam przygotuję. Na palcach jednej ręki niezbyt ostrożnego drwala policzyć można gotowce, które poprowadziłem w całej swojej erpegowej karierze. Dlatego wymyślam dużo i często. Przed każdą sesją muszę wymyślić przygodę, na sesji postacie niezależne i lokacje. I właśnie dlatego dobrze wiem, że nie każdy pomysł jest dobry.

Czytaj dalej Nie każdy pomysł jest dobry