Wymagania wobec graczy

Ostatnio było o Coperniconie. Dzisiaj lecim podobnym tematem. Mieliśmy taki mały event we Wrocławiu z sesjami i kilkoma prelekcjami i bardzo mi się podobało to co na nich było. Mimo, że Toruń pozostał daleko w tyle, to znów na chwilę poczułem się jak na konwencie, bo dzisiejsze prelekcje dały mi trochę do myślenia.

Konkretnie była to prelekcja o tym jak być dobrym graczem. Pablo mówił w niej o różnych fajnych rzeczach i tak sobie pomyślałem, że gdyby tacy gracze istnieli to by było na prawdę super. Zaraz po nim swoją prelekcję miałem ja, a dotyczyła ona mojej ostatniej kampanii. Między innymi, opowiadałem w niej o tym, że choć fabularnie wyszło nam to całkiem ciekawie, to komunikacja ja-gracze leżała, takoż bywało z użyciem mechaniki.

Kampanię zacząłem w sierpniu i stworzyłem ją z myślą o grze w wakacje. Miałem 12 graczy, z których na każdą sesję miało przychodzić czworo. Możliwe, że z powodu dużej ilości graczy to wyszło jak wyszło, ale nie uprzedzajmy faktów.

Mechanika

Kampanię prowadziłem na D&D 5 i w ogloszeniu o sesji wyraźnie zaznaczyłem, że oczekuję od graczy, że sami ogarną mechanicznie swoje postacie. I już z tym był problem. Z przeprowadzonej przeze mnie ankiety wynika, że 75% moich graczy (czyli 8/10) nie ma pojęcia o 5-tej edycji D&D. I co powinienem zrobić? Zostawić czwórkę i grać z nimi? Pomyślałem sobie, że trudno, może się douczą, ja też coś tam im opowiem. I to był błąd. Nie miałem czasu siedzieć z każdym graczem nad buildem jego postaci. Nie mogłem doradzić każdemu w wyborze czarów. Skutkiem tego drużynowy mag nie znał swoich czarów i zasad ich rzucania do końca kampanii. Gracze pomagali sobie nawzajem w mechanice, ale to niewiele dawało bo postacie w D&D mają wiele różnych zdolności. ja rozumiem, że ludzie mogli chcieć zagrać w fantasy, zagrać ze mną, albo zagrać w cokolwiek, ale to było trochę przegięcie. Widząc tak niekompetentnych w D&D graczy powinienem był zmienić użyty system na coś prostszego albo poczekać, aż znajdą się zaprawieni dedekowcy.

Historia postaci

W ankiecie przeprowadzonej wśród graczy padło pytanie o rolę graczy na sesji i przygotowanie postaci. Większość graczy zaznaczyła, że ich postacie powinny mieć swoje cele i realizować je w czasie sesji a ja powinienem tylko improwizować im jakieś przeciwności, żeby nie szło im za łatwo. W praktyce było to tak, że większość postaci nie posiadała żadnej warstwy fabularnej (nie lciząc traitsów losowanych w Beyondzie, a czasem nawet nie). Nieliczni mieli jakąś historię, przyjaciół czy wrogów (nie wymagałem dużo. Po jedno zdanie o każdym enpecu i jedno zdanie o motywacji postaci to był już poziom super). Tutaj mogło zawalić to, że gracze przychodzili stopniowo i nowszym nie powtarzałem wszystkich tych reguł, albo że długo czekali na swoją sesję i zapomnieli o tym. Ale w sumie, to wszyscy zaznaczyli w ankiecie, że chcą to robić, więc wtf?

Wymagania

Ta kampania wyglądałaby trochę inaczej gdyby gracze spełniali postawione im wymagania. Problem w tym, że ja z zasady staram się nie cisnąć graczy. Wiem jak jest, sam czasem coś zawalam, odwołuję sesję dzień wcześniej bo nagle coś mi wyskoczyło i nie mogłem się przygotować (a mogłem w weekend). To przecież nie jest praca, ani dla mnie ani dla graczy, to nasze hobby, rozrywka. Dlaczego miałbym wymagać czegoś od graczy? No właśnie…
Ale z drugiej strony, za każdym razem gdy widzę, że moja sesja zmienia się w gruz bo gracze nawet nie wiedzą co mogą zrobić, albo gdy słucham o sesjach innych ludzi, albo gdy patrzę jak Ci przygotowani gracze czasem po prostu męczą się z nieprzygotowanymi, to mam ochotę wyprosić niektórych z gry do czasu aż nie uzupełnią braków.

Konkluzja … konkluzji nie ma. Ale opowiedzcie mi, jak wy to robicie – ciśniecie graczy, żeby uczyli się mechaniki i robili jakieś historie/motywacje swoich postaci? Może po prostu przyzwyczaiłem graczy do tego, że na moich sesjach nie muszą się starać? Doprawdy, nie wiem co z tym fantem zrobić a sytuacja nie jest czarno-biała i na nic się zda poszukiwane winnego.