Zaczynam grać twardo

Kojarzycie pewnie almanach Johna Wicka Graj Twardo, który ukazał się kiedyś w języku polskim nakładem wydawnictwa Portal? Dla mnie ta książka to taki Ojciec Chrzestny gier fabularnych. Poradnik, w którym znajduje się odpowiedź na każde pytanie. Sam wielokrotnie przeczytałem tą pozycję, bo też czyta się ją bardzo przyjemnie. Gorzej już jest z zastosowaniem porad Wicka w prawdziwym życiu. Czasem myślę sobie, że chciałbym być takim twardym, bezkompromisowym MG, który bez mrugnięcia okiem wyciąga konsekwencje z najmniejszych błędów graczy a ich postacie zamęcza, aby zwycięstwo zawsze było okupione sporą ofiarą. Widzę jednak, że z biegiem czasu część złośliwości i zaczyna coraz bardziej wchodzić mi w krew i powoli zmienia się moje podejście do graczy i ich postaci.

Odwoływanie sesji

Nie gram cały czas z jedną ekipą. Zwykle kompletuję ludzi pod konkretną kampanię i gdy ta się skończy, to do nowej biorę inny zespół. Dlatego nigdy nie robię sesji za wszelką cenę. Jak ktoś nie może zagrać, to po prostu odwołuję. Trudno, nie mój problem. Kulminacją tego podejścia było raz usunięcie gracza z kampanii przez którego trzy razy pod rząd odwołałem sesję oraz niedokończona kampania w D&D. Nie mogliśmy się dogadać w graczami na finałową sesję i po pół roku stwierdziłem, że to już nie ma sensu i postanowiłem jej nie prowadzić. Historia nie doczekała się konkluzji i skończyła się cliffhangerem.

Spóźnienia graczy

Długi czas tolerowałem spóźnienia graczy, ale w przypadku osobników spóźniających się zbyt uporczywie i bez widoków na samoistną poprawę zacząłem stosować pewną zasłyszaną niegdyś taktykę i PD rozdawałem tylko przez pierwsze 15 minut sesji. Potem jednak zmieniłem zdanie i stwierdziłem, że lepiej nagradzać niż karać i gracze, który byli na czas dostawali bonusowe PD.

Gadanie na sesji

Zwykle nie miałem problemu z offtopami na sesji. Sam często też potrafię coś rzucić ad hoc, więc staram się być wyrozumiały. Gdy jednak na ostatniej sesji D&D czas koncentracji na fabule zaczął drastycznie maleć zdecydowałem się na równie drastyczne kroki i użyłem sposobu z Graj Twardo. Za każdym razem gdy ktoś zmieniał temat wrzucałem do pudełka jeden żeton a potem używałem żetonów, aby dosunąć bohaterom graczy. Nie jestem pewien czy gracze byli świadomi tego systemu (mimo, że pudełko nie było przed nimi schowane), ale wyszło to bardzo na dobre sesji. Ogólnie, nie używałem żetonów dla bonusów mechanicznych, ale konsekwencji fabularnych albo dodatkowych efektów – na przykład na krytycznym pechu dodatkowo komuś zepsuła się broń.

Śmierć to śmierć

Ostatnimi czasy zdarzyło mi się dwa razy bez zawahania zabić postacie graczy. Jeden z nich to był nawet tzw. Total Party Kill, czyli śmierć całej drużyny. O dziwo jednak to właśnie TPK przyszło mi dużo łatwiej. To było tragiczne w skutkach zakończenie sesji i nie pierwszy raz zdarzyło mi się już kończyć w ten sposób grę. Bardziej przejąłem się śmiercią jednej postaci. Była to sesja w Cthulhu Dark, w którym (jak wiadomo) gdy walczysz z czymś nadnaturalnym, to po prostu giniesz. Zapytałem więc graczkę, czy na pewno strzela do tego wielkiego jak koń wilka i czy na pewno chce go zabić a nie np. odwrócić jego uwagę przed ucieczką. Ale strzeliła, i zrobiła to aby zabić. Więc w jednej chwili wilk skoczył do gardła jej postaci i zagryzł ją. Chociaż samą decyzję o śmierci podjąłem bez mrugnięcia okiem, to potem nie wiedziałem co robić dalej. W Cthulhu Dark można po prostu dołączyć do drużyny kolejną postać, ale byliśmy właśnie w połowie finałowej sesji. Graczka mocno przeżyła śmierć i chciała chyba nawet iść do domu, więc poddałem się i zmieniłem trochę fabułę. Zamiast ganiać się po lesie z duchami zafundowałem graczom wędrówkę przez Krainę Snów, w której zabita postać jeszcze żyła i dopiero w finałowej scenie, gdy wrócili do swojego świata, postawiłem kropkę na końcu życia tej bohaterki.

Podsumowując – choć w kwestiach organizacyjnych sesji mam skłonność do radykalizowania swoich poglądów, to gdy jakiemuś bohaterowi na mojej sesji ma się stać coś bardzo złego (nawet na jego własne życzenie), to wciąż drży mi ręka i czasem nie potrafię się przemóc. Nie pomaga w tym nawet to, że z graczami mam ustalone na co mogę sobie pozwolić. Czasami mogą zbyt lekką ręką pozwalać mi na wszystko a gdy na prawdę dzieje się coś złego, to żałują swojej decyzji.