Wiem, od miesiąca nic nie pisałem, przepraszam. Mimo że po Coperniconie byłem pełen motywacji i energii, to wszystko się rozleciało. Ale nie marnowałem czasu (za bardzo). Robiłem dużo porządków – dosłownie i w przenośni. Oczekiwałem nadejścia wielkich zmian, ale one nie nadeszły. Czekanie nie zawsze jest dobre. Postanowiłem więc, że zmienię coś sam. Tak, to bardzo enigmatyczny wstęp. Nie spodziewajcie się wyjaśnienia tego wszystkiego w dalszej części. Nie mniej, zapraszam do lektury :)

Niemal rok temu postanowiłem zacząć pewien nowy projekt (niezwiązany z erpegami) i po tym czasie mogę stwierdzić, że mi się to nie udało. Wspominam o tym bo do realizacji tego projektu potrzebuję czasu. Jakby tego było mało, potrzebuję czasu w tygodniu. Wtedy, gdy zwykle prowadzę sesje, gram w planszówki lub chodzę na spotkania rpg. Jak dotąd moja taktyka polegała na tym, że chciałem pracować nad tym w czasie wolnym, ale to tak nie działa. Potrzebuję kilku popołudni w tygodniu dedykowanych wyłącznie na pracę nad moim projektem. Dlatego wprowadzam zmiany do mojego grafiku sesji rpg.

Od listopada miałem zacząć dwie nowe kampanie a w międzyczasie doszła mi jeszcze sesja w Cthulhu Dark. Otóż, nie zacznę tych kampanii zaś Cthulhu Dark skończę szybciej niż planowałem (potrwa jeszcze kilka sesji). W ten sposób zyskam potrzebny mi czas w tygodniu. Dodatkowo, postanowiłem również zamknąć grupę Avanturnicy (linka nie podaję bo gdy to czytasz to grupa już nie istnieje), która miała za zadanie zbierać w jednym miejscu ludzi, z którymi lubię grać. Dlaczego tak szybko ją zamykam? Uznałem, że nie chcę się zamykać tylko na małą grupkę znajomych. Po to założyłem grupę „RPG we Wrocławiu„, aby poszerzyć swoje grono graczy i nie chcę go znów tak drastycznie zawężać. Zawsze mogę napisać do kogoś na Messengerze gdy chcę ściągnąć na sesję wybraną przeze mnie osobę.

Czy to oznacza, że kończę z erpegami? Absolutnie nie. Kończę (chwilowo) z kampaniami. W weekendy bardzo chętnie coś poprowadzę, szczególnie jakieś eksperymentalne jednostrzały. Będę również dalej jeździł na konwenty i prowadził na konwentach. Współczynnik ilości sesji w tygodniu pewnie mi zmaleje, ale liczę na to, że grając rzadziej będę się lepiej przygotowywał do sesji.

Czy to oznacza, że kończę z blogiem? Trudno powiedzieć. Z jednej strony – mogę już nie mieć czasu i inspiracji na posty blogowe, ale może też być tak, że zacznę pisać częściej bo będę tęsknił za większą ilością erpegów w krwiobiegu. Na pewno będę się pokazywał na konwentach i nagrywał kolejne piosenki. Już teraz mogę powiedzieć, że z erpegowymi piosenkami pojawię się na tegorocznym Falkonie, Opolconie i być może na przyszłorocznej Zjavie (program już zgłoszony, ale nie mam potwierdzenia).

Podsumowując – przepraszam że pewnie moje zaplanowane aktywności nie dojdą do skutku, ale trochę się tu teraz pozmienia. Za jakiś czas ocenię czy było warto, ale w tej chwili jestem przekonany, że idę w dobrym kierunku.

(W miniaturce posta świetny obrazek autorki Chaty Wuja Freda)

  • Hej, czy to znaczy że masz teraz niezagospodarowanych graczy? Może daj im namiary do mnie jeśli będą szukać sesji, bo mi nadal brakuje ludzi do grania (tylko 1 nowa osoba przez ostatnie pół roku, za to 2 inne osoby mniej w tym czasie :-/ ).

    Sorry za takie żebractwo, dopada mnie desperacja, może zacznę płacić ludziom za granie? Nah, to strasznie głupi pomysł byłby…