Ta notka miała być krótkim postem na fejsie, ale się nieco rozrosła…

Po tym, jak pisałem post o San Escobar, postanowiłem powrócić do grania w Just Cause 3, bo znów zamarzyła mi się demolka i latanie kombinezonem do szybowania. I po tym, jak wróciłem, mam wrażenie, że ja tej gry chyba nigdy już nie przejdę. Nie zmienia to faktu, że bawię się w niej świetnie.

Just Cause 3 to taki sandbox, w którym wyzwalamy wyspiarski kraj spod panowania dyktatora. Robimy to, usuwając różne urządzenia i symbole dyktatorskiej opresji. Jest parę misji fabularnych, są wyzwania, ale większość gry to wysadzanie, strzelanie i demolowanie na najróżniejsze sposoby. Po wyzwoleniu pierwszej wyspy (i to wcale nie takiej dużej) stwierdziłem, że znudziło mi się to i zacząłem szukać nowych rozrywek. Pograłem trochę w wyzwania, ale były one dla mnie zwyczajnie za trudne. Zacząłem więc sam sobie wymyślać kolejne.

  1. Przejmowanie helikopterów w locie — brzmi to dość abstrakcyjnie, ale w fizyce Just Cause 3 jest to najzupełniej możliwe. Można też przejąć helikopter, wysiąść z niego i spróbować wsiąść znów. Wszystko dzięki magicznej lince z kotwiczką, którą można się do wszystkiego przyciągnąć. Można też wyjść z helikoptera/samochodu i „surfować” na nim, gdy powoli niepilotowany stacza się w przepaść.
  2. Najwyższa góra świata. Gdy się dowiedziałem, że w Just Cause 3 jest najwyższa góra na świecie, to postanowiłem się na nią wspiąć. A potem zlecieć z niej na kombinezonie do szybowania. Nagrałem nawet o tym krótki filmik.
  3. Wingsuit. Odkąd zleciałem z góry na kombinezonie do szybowania, zacząłem częściej go używać. Wcześniej nie za bardzo potrafiłem go obsłużyć, ale potem nauczyłem się tego na tyle, że z 2 minut podniosłem swój osobisty rekord do ponad 9. Oczywiście w porównaniu do globalnych rekordów, liczonych w godzinach, nie jest to nic wielkiego, ale dla mnie to było osiągnięcie :) Poza tym, latanie wingsuitem jest dla mnie szalenie relaksujące (przynajmniej dopóki nie walnie się twarzą w ziemię).
  4. Skakanie z wieżowców. W Just Cause 3 nie tylko fizyka działa dziwnie, ale trzeba się też nieźle natrudzić, żeby umrzeć. Skok z wieżowca albo zarycie twarzą o ziemię podczas szybowania nie są w stanie zabić postaci. Oczywiście nie chodzi o to, aby z sadystyczną przyjemnością patrzeć na rozkwaszonego na asfalcie bohatera, ale o to, aby w ostatniej chwili się uratować dzięki magicznej lince. Chciałem jeszcze zrobić tak, żeby spadając z wieżowca wsiąść do samochodu, ale to wymaga dłuższych ćwiczeń i doskonałej synchronizacji.
  5. Wysadzanie samochodów w powietrze. Nie tak zwyczajnie — nie bronią ani ładunkami wybuchowymi. Tutaj znów przydadzą się wieżowce. Linki w Just Cause, oprócz możliwości przyciągania się do czegoś, pozwalają też na spięcie dwóch rzeczy końcami liny i włączenie przyciągania się tych rzeczy do siebie. Co by tu z tym zrobić? Przyczepianie do siebie samochodów szybko się nudzi. Przyczepianie samochodów do wieżowców to co innego. Można wtedy przyciągnąć samochód na dużą wysokość i spuścić go z góry, powodując w ten sposób bardzo ładną eksplozję. Albo też, korzystając z dwóch linek, podpiąć przód i tył do różnych wieżowców i ustabilizować samochód w powietrzu nad ulicą. Potem można wyłączyć linki i ćwiczyć się w strzelaniu do opadającego celu.
  6. Pociągi. Trochę się też bawiłem z pociągami. Zaczęło się od tego, że ścigałem się z nimi w kombinezonie do szybowania (szybowanie w tunelach wcale nie jest takie proste), ale potem zająłem się również demolką kolei. Zwłaszcza że model fizyczny pozwalał na dużo. Można było odczepiać wagony po jednym albo wykolejając wagony ładunkami wybuchowymi czekać, aż wjadą w nie (i wybuchną) następne pociągi. Nie było dużo czekania, bo w Just Cause 3 pociągi jeżdżą dosłownie co chwila.

Na pewno wymyślę jeszcze wiele innych zabaw. W tej chwili na przykład chcę dopracować tę technikę skoku z wieżowca na samochód i spróbować w locie przejąć myśliwiec. Czy w takim razie powrócę do wyzwalania kolejnych miast? W tej chwili widzę tylko jeden powód. Gdy bohater zginie, to odradza się w najbliższym wyzwolonym mieście, więc przydałoby się wyzwolić co najmniej jeszcze po jednym na każdej wyspie, aby w razie problemu nie trzeba było lecieć przez pół mapy.

A jakie są wasze ulubione zabawy w Just Cause 3 albo innych sandboksach (np. GTA)?