Zaangażowanie graczy. Duży i ważny temat bo przecież każdy MG chciałby, żeby jego gracze siedzieli na sesji wciągnięci w przygodę i słuchali uważnie każdego słowa. Rzecz tak istotna i zdawałoby się tak bardzo niezależna od MG. Ale czy na pewno? W końcu to my, mistrzowie gry, tworzymy sesję, opowiadamy i opisujemy cały ten świat, w którym postacie graczy żyją i działają. Bardzo łatwo można zrzucić winę na graczy za złą sesję, ale to nie jest tak, że na ich zaangażowanie nie mamy wpływu.

Słyszałem kiedyś taką historię o graczu, który w sesji grał krasnoludem, ale kompletnie nie mógł się tym krasnoludem poczuć. Siedział  jak kołek i nie wiedział co ze sobą zrobić. W mieszkaniu, gdzie odbywały się sesje leżał gdzieś na meblach plastikowy rogaty hełm i pewnego dnia jeden z graczy dał ten hełm naszemu krasnoludowi i, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zaczął on odgrywać postać i to nawet do lekkiej przesady.

Rekwizyty to potężne narzędzie, które bardzo pomaga graczom poczuć się swoją postacią, ale przecież nie zawsze mamy je pod ręką. Czasem jedziemy na konwent na drugi koniec Polski i nie chcemy brać ze sobą torby mieczy, zbroi, różdżek i niewiadomo czego. Stanąłem właśnie ostatnio przed takim wyzwaniem gdy jechałem na Lajconik i wpadłem na kilka pomysłów, które chciałbym wam przedstawić.

Zagłada domu Lovecraftów

To tytuł mojej pierwszej sesji. W skrócie, chodziło o to, że mamy do czynienia z alternatywną rzeczywistością, w której HP Lovecraft jest poczytnym pisarzem horroru w dzisiejszych czasach. Mieszka on na amerykańskim przedmieściach w małym białym domku z małym białym płotkiem i ma kilkoro dzieci. To o nich była sesja. Dzieci obudziły się w nocy i okazało się, że coś tu jest nie tak a wszędzie czają się potwory. Sesję poprowadziłem na mechanice Fate Core z przetestowanym już pomysłem, aby umiejętności postaci dodawać w trakcie gry a zacząć tylko z aspektami. Użyłem jednak innych aspektów niż sugerowane:

  1. W czym postać jest najlepsza
  2. Ulubiona zabawka i jej zdolność
  3. Ulubiony stwór z Mitologii Cthulhu i jego dziecinna nazwa
  4. Hobby

O ile pierwszy i czwarty aspekt to rzeczy zrozumiałe, to 2 i 3 powstały po to, aby wciągnąć trochę graczy w klimaty sesji. Każda postać miała ulubioną zabawkę, która z kolei była dobra w czymś trochę innym niż postać. W ten sposób powstał: królik żeglarz, sowa która wie gdy ktoś kłamie i krokodyl ogrodnik. Zabawki nie były ożywione w świecie gry, ale postacie mogły korzystać z ich zdolności. Były też po prostu fajnym detalem opisu bohaterek. Ulubiony stwór z Mitologii Cthulhu to z kolei była próba oswojenia części potworów, z którymi zmierzą się postacie. Poza tym, to było logiczne, że dzieci Lovecrafta będą miały swoje ulubione stwory i na bank nazwą je jakoś po swojemu. W ten sposób powstali: Pan Ośmiorniczek, Pan Maseczka i Bąbelki (łatwo się domyśleć o które potwory chodziło). Niespodziewanym efektem tego „oswojenia” z potworami było to, że spotkania z nimi były pozbawione aury tajemniczości i grozy. Dzieci nie bały się, że zje je Cthulhu bo to był przecież Pan Ośmiorniczek, który wyjadał wszystko z lodówki i na prośbę, aby masło orzechowe zostawił w spokoju rzeczywiście to zrobił. Co z tego, że zaraz po tym chciał zjeść postacie?

Weźmiesz migbłystalny miecz…

Sesja heroic fantasy, również lekko humorystyczna. Na nią miałem trochę inny pomysł, który wymagał przygotowań. Z jakiegoś sklepu załatwiłem sobie duży karton, który pociąłem na mniejsze kawałki i w czasie tworzenia postaci poprosiłem graczy, aby swoje najważniejsze artefakty wycięli z tegoż kartonu. Miałem co prawda tylko jedne nożyczki, ale szczęśliwym zbiegiem okoliczności w sali były jeszcze dwie pary, więc całość przygotowań nie zajęła więcej czasu niż trwałoby normalne tworzenie postaci. Kartonowy ekiwpunek okazał się strzałem w dziesiątkę mimo, że nie było nawet jakiejś szczególnej mechaniki związanej z używaniem go (można było odpalić aspekt). Graczka dzierżąca płaszczkowy sierp wznosiła go w górę gdy wzywała mocy swojej bogini, gracz z tarczą wkładał ją zawsze w trakcie walki. Gadżet jednej graczki nie był używany, ale wynikało to z tego, że jej postać była magiem a stworzonym przez nią artefaktem był miecz. Następnym razem muszę bardziej zaznaczyć to, że to muszą być często używane przedmioty.

Na koniec zdjęcie całej ekipy z kartonowym sprzętem. Od lewej: czarodziejka z płonącym sztyletem, wojownik z tarczą boga Tolimonka i kapłan(ka) z sierpem boga-płaszczki.

17361735_1886330038311120_8667317064896806820_n