Moralność D&D

TL;DR Skoro potwory w D&D są inteligentne i mają dusze, to czy zabijanie ich nie jest złem? Odpowiedź: i tak i nie, rozwinięcie w tekście.

Właściwie większość potworów z gier fabularnych (nie tylko z D&D) pochodzi z legend, mitów albo podań ludowych. Od czasu do czasu pojawia się coś oryginalnego, ale często nawet pozornie oryginalne stwory są tylko remiksami którychś z istniejących już od bardzo dawna. Właściwie nigdy nie potrzebowaliśmy się zastanawiać nad tym co takie potwory myślą i jak żyją. W baśniach spełniały pewną określoną rolę i tyle. Nieliczne były opisane lepiej, zwykle z resztą były to stwory bardziej przyjazne albo obojętne ludziom – jak na przykład centaury w mitologii greckiej.

Potem był Tolkien, u którego orki i gobliny były splugawionymi wersjami ludzi i elfów, a więc choć potrafiły myśleć, to były jednak stracone przez wpływ Cienia i po śmierci nie czekała na nich ciepła herbatka w Valinorze. Inaczej jednak sprawy mają się w przypadku D&D. Gdy przyjżymy się bestiariuszowi do Lochów i Smoków zauważymy, że większość potworów ma inteligencję na poziomie 3 albo wyższym, co oznacza że są one istotami myślącymi. Z kosmologii wiemy też, że wszystkie one po śmierci idą do któregoś „nieba” w zależności od swojego charakteru. Z tym jednak można jeszcze żyć bo jest to zasadniczo rozwinięcie idei ze Śródziemia (choć wahałbym się przed powiedzeniem, że poszło to w dobrym kierunku).

Prawdziwe clue sprawy to fakt, ze charaktery potworów z D&D są jedynie domyślnymi charakterami dla typowego przedstawiciela gatunku.

Oczywiście nie wszystkich. Należy tu odrzucić kilka kategorii potworów, których szansa na nawrócenie na dobry charakter jest niemal niemożliwa. Pierwsza z tych kategorii to istoty planarne, żyjące w krainach przesiąknięte mocą jakiegoś charakteru. Są one najbardziej zbliżone do tolkienowskich orków. Nie mogą się uwolnić spod wpływu swojego planu bo jego energia wciąż ich przenika. Nieliczne jednostki, które zdecydują się być dobre nie tylko są wykluczeni ze społeczeństwa, ale też muszą odejsć z rodzinnej sfery.

Druga kategoria do inteligentne potwory, które aby żyć są zmuszone do zabijania ras inteligentnych. Kobold czy ork naje się zarówno człowiekiem jak i krową, ale łupieżca umysłów musi zjeść mózg komuś inteligentnemu, inaczej umrze. Problem z dobrym łupieżcą umysłu jest podobny jak z dobrym wampirem – tylko że wampirowi można dać krew od dawców (oczywiście nie w fantasy!) ale sztucznego mózgu dla illithida się raczej nie wyczaruje.

Poza tymi kategoriami pozostaje mnóstwo potworów, które atakują ludzi (czy inne inteligentne rasy) tylko ze względu na określoną kulturę albo stałą potrzebę ekspansji. Czy więc zabijanie ich jest złe? Była taka przygoda do D&D 3.5 pod tytułem „Bezsłoneczna Cytadela”. Pomijając walory fabularne tego „dzieła” była tam scena, w której bohaterowie przechodzą przez podziemia pełne koboldów, które ich nie atakują. Koboldy tam sobie żyją, jedzą, pracują, matki bawią się z młodymi. Bohaterowie mogą im urządzić rzeź, ale nie muszą (bo i po co?). Jest nawet nagroda w pedekach dla bohaterów którzy nie zrobią krzywdy koboldom (true story).

Jak to jest więc? Grając w D&D nie powinniśmy się przejmować takimi rzeczami? Z doświadczenia wiem, że próba wywołania współczucia u graczy na sesjach D&D jest z góry skazana na porażkę. I jest to słuszne bo ta gra jest nie o tym. Myśląc jednak w trochę szerszej perspektywie, to co jako „bohaterowie” robimy na sesjach D&D to często zwykłe ludobójstwo. Nie miałbym skrupułów przed zabiciem demona, albo tolkienowskiego goblina – oni zawsze będą źli i nie zasługują na współczucie. Ale co z goblinami, które mają rodziny, dzieci i dom, do którego chciałyby wrócić? Nie mówię tu rzecz jasna o uczciwej walce, gdy zapobiegamy inwazji, bronimy się albo na inny sposób toczymy z nimi wojnę, choć i wtedy przydałoby się jednak traktować te stwory jako równych przeciwników a nie zwierzęta do wytłuczenia.

Nie chodzi mi o to, że po pozabijaniu goblińskich wojowników macie nagle zaopiekować się goblinimi wdowami i dziećmi i pokazać im ścieżkę dobra. To by było zwyczajnie groteskowe i nie pasowałoby do konwencji. Chodzi mi raczej o to, że wolałem gdy potwory były bezmózgimi bestiami, które można było mordować bez skrupułów bo po głębszym zastanowieniu w światach D&D wszyscy oprócz najbardziej zdeterminowanych na dążenie do dobra jednostek powinni mieć zły charakter. Co jest niefajne gdy grę sprzedaje się jako rzecz o bohaterskich czynach.

Można zagrać w D&D biorąc to wszystko pod uwagę, ale wtedy będzie to zupełnie inna gra. Wątpię, że chciałbym w taką grać.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close