Ostre Psy Rokuganu

Każdy ma kilka takich filmów, które mógłby oglądać na okrągło i nigdy mu się nie znudzą. Dla mnie jedną z takich perełek są niewątpliwie „Ostre psy” – komedia o brytyjskim policjancie, który swoimi wynikami wprawia w kompleksy całą resztę londyńskich policjantów. Jego przełożeni postanawiają go przenieść to Sandford – miasteczka o najniższym stopniu przestępczości w całej Wielkiej Brytanii.

Oglądając coś wielokrotnie za każdym razem wyłapujemy coraz więcej szczegółów. Przegapione motywy, ukryte znaczenia i tym podobne rzeczy. Słowem – to co na pierwszy rzut oka nie jest widoczne. Mimo że „Hot Fuzz” jest przyjemną komedyjką, która nie ma na celu edukowania widza, to na podstawie zmian postaci głównego bohatera można wywnioskować coś dającego do myślenia. A ja, już swoim zwyczajem, odniosę to do erpegów.

Jeśli zamierzasz czytać dalej, to upewnij się, że obejrzałeś „Ostre psy” albo masz gdzieś spoilery. Film zawiera pewien zwrot akcji, do którego odwołam się w dalszej części notki.

No to jedziemy. Nicholas Angel jest bardzo ciekawą postacią. Jest oczywiście przerysowany – idealny glina troszczący się tylko o swoją pracę i kwiatek doniczkowy (mogliby sobie z Leonem Z przybić piątkę, gdyby nie to, że są po innych stronach barykady). Ciekawy jest stosunek Angela do broni. Po kimś kto służył w oddziałach specjalnych można by się spodziewać, że śpi z bronią pod poduszką, ale nie Angel. Częściowo oczywiście ze względu na specyfikę brytyjskiej policji, ale nie tylko. Widać to wyraźnie w mojej ulubionej scenie z całego filmu.

Ta scena to nie moment, gdy objuczony sprzętem Angel jedzie na koniu przez miasteczko albo gdy wystrzeliwuje wszystkie babcie i dziadków, którzy nagle mają wszędzie poukrywane gnaty. To scena, gdy w zamku w czasie spotkania straży sąsiedzkiej Angel mówi, że wszystkich ich aresztuje. Około dziesięciu osobom. Jeszcze nie wie, że każdy z nich ma pod sukienką kałacha, ale i tak. Dziesięć osób kontra nawet świetnie wyszkolony glina to dość mała szansa na sukces.

Oglądając tę scenę za każdym razem wyobrażam sobie, jak na tym miejscu zachowaliby się gracze. Nawet gdyby odważyli się na coś takiego, to pewnie tylko dlatego żeby odwrócić uwagę bo grupa wsparcia zajmuje dogodne pozycje do strzałów. Dlaczego więc zrobił to Angel? Postawa tego policjanta przypomina bardzo Sędziego Dredda (nie wiem czy świadomie, ale film nawiązuje do tej postaci również w paru innych momentach). Angel zrobił tak bo wie, że on jest po stronie prawa. Nie potrzebuje wielkich pistoletów aby reprezentować prawo. Wychodzi tam i chce ich aresztować bo wie, że stoi po stronie która ma rację, że reprezentuje coś większego i ważniejszego od niego samego.

Czy zacznę z tego powodu ubolewać nad moralnością i etyką postaci graczy? Nie. Sam gram, więc wiem jak to działa. Zawsze jest duża pokusa aby zagrać kimś niezależnym, kto musi chronić tylko własne interesy. I myślałem tak dopóki nie zagrałem w Legendę Pięciu Kręgów. Dla nieznających tematu – L5K to gra o samurajach. Ważną i określoną w mechanice rzeczą jest tam honor. Jest to cecha, która określa jak nasza postać jest widziana. Tak jak myślisz, to znaczy, że jak nikt nie widzi, możesz być podły, kłamać, kraść i umieć liczyć pieniądze. Chyba, że ktoś się o tym dowie. Honor określa, w jaki sposób możesz się zachować, czego nie wolno Ci robić. Określa to przez zestaw pożądanych cech, którymi powinien odznaczać się samuraj.

Ostatnio na sesji mieliśmy sytuację, która sprawiła, że musiałem chwilkę przemyśleć swoją decyzję. Gram smokiem z rodziny Kitsuki, więc moja postać jest bardzo spostrzegawcza i bardzo trudno ją okłamać. Drużynowy skorpion wybrał się w innych ubraniach przejąć list, który niósł pewien samuraj klanu zająca. Zabił go, zabrał list i jego katany (dno i metr mułu jeśli chodzi o honor), ale wracając spadł próbując wejść przez okno do naszego zajazdu. Pierwsza na miejscu była skorpionka, ale drugi byłem ja. Widzę leżącego na ziemi nie wiadomo kogo (skorpiony noszą maski, więc nie znałem twarzy kolegi z drużyny) z dwoma kompletami samurajskiej broni. Mocno podejrzane.

Skorpionka była na tyle nieroztropna, że powiedziała mi, że to nasz kolega z drużyny. Miałem wtedy dylemat – jako gracz i postać. Wołam straż, rozdmuchuję tą sprawę i w najlepszym przypadku kolega skorpion ucieka z miasta. Nie wołam straży ze względu na dobro naszej misji, ale przez to daje znać skorpionom, że dopóki jesteśmy razem mogą się dopuścić najgorszych zbrodni. Podjąłem decyzję, aby wezwać straż. Gracz będzie musiał zmienić postać (sorry, Paweł!), ale honor mojego bohatera nie ucierpiał.

Jaki z tego wniosek? Grajcie postaciami z zasadami. Nie są tak nudne, jak wielu może się wydawać. Wręcz przeciwnie – czasem ciekawe jest wymyślanie, jak zrobić robotę i nie ubrudzić honoru. Mój smok wie, że jak potrzebuje czegoś, co trzeba by zrobić w sposób nielegalny, to wystarczy stanąć obok skorpionów i głośno myśleć „ach, cóż ja bym dał, aby zobaczyć co skrywa ten list”. Jeżeli potrzebujecie dodatkowej motywacji – zagrajcie w systemie, który zawiera jakąś reputację, honor, czy moralność, która może zmieniać się w wyniku działań gracza. Nie chcę powiedzieć, że to jedyna słuszna droga, ale jeśli jeszcze tego nie robiliście, to polecam.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close