Dobry zwyczaj: zapożyczaj!

W poprzednim wpisie wspomniałem o tym, że usiłowałem poprowadzić swoją sesję na Avangardzie. Nie planowałem tego, po prostu usiadłem obok rpg info i w kilka chwil wymyśliłem jej opis i tytuł, zapisując w zeszycie garść pomysłów. Potem, zanim nadeszła godzina sesji, popracowałem nad nią jeszcze trochę, ale ostatecznie jej nie poprowadziłem na tym konwencie. Po kolejnym dopracowaniu udało mi się w końcu poprowadzić wczoraj.

Miałem wiele obaw w związku z tym scenariuszem. Było tam kilka ważnych nawiązań, które zauważone mogłyby trochę popsuć zabawę. Postanowiłem jednak to poprowadzić i zobaczyć, czy gracze się połapią. Jeszcze zanim zaczęliśmy grać kusiło mnie żeby przeprosić graczy i wyciągnąć planszówkę, ale ostatecznie udało się. Poprowadziłem sesję i w moim odczuciu (a potem potwierdzili to również gracze) wyszła ciekawie.

Cała sesja polegała na dotarciu do trzeciego poziomu snu (jak w Incepcji) pewnego czarnoksiężnika, któremu trzeba było uświadomić, że czas się obudzić bo do jego kraju zbliża się wojna i musi obronić swoje ziemie. Drugi poziom snu był zerżnięty z Tajnego Sanktuarium z Diablo II – kawałki chodnika z portalami zawieszone pośrodku czerni (a ja dołożyłem harpie, które spychały bohaterów w przepaść żeby się obudzili). Do tego kilka subtelniejszych nawiązań, jak choćby jadalnia z wielkimi stołami i daniami pojawiającymi magicznie się na talerzach, tak jak w Hogwarcie.

Graczom to wszystko nie przeszkadzało. Nie było żadnego „łeeee, jak w incepcji :(” i podobnych narzekań. Wkręcili się w fabułę bo ta była skomplikowana i zostawiała graczom spore pole do popisu, tak że tracili sporo czasu, na dyskutowanie, co właściwie powinni zrobić. Poskutkowało to tym, że z niektórymi przeciwnościami poradzili sobie niejako z marszu a inne (dużo mniej niebezpieczne, ale bardziej zawiłe) rozgryzali dłużej.

Właściwie udało się wprowadzić prawie wszystkie wątki, które chciałem. Dwa nie weszły. Gracz, który zyskał moc ogromnej siły w końcu nie skorzystał z niej a większą ilość konfrontacji z agentami wrogiego mocarstwa przyciąłem ze względu na to, że sesja zajmowała zbyt dużo czasu (a nie miałem na tyle materiału, żeby rozłożyć ją na dwie).

Jaki z tego wniosek? Dla mnie bardzo prosty. Nie bać się wprowadzać motywów z filmów, gier i książek. Fakt, że zbyt ewidentne użycie czegoś może wywołać zgrzyt a reakcja graczy zależy w dużej mierze od tego jacy są gracze, ale wychodzę z założenia, że jeśli sesja jest ciekawa i gracze mają dużo do roboty, to różne mniejsze i większe nawiązania mogą im zwyczajnie umknąć.

 

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close