We wrześniu jak zwykle miałem dylemat – Copernicon czy Bachanalia Fantastyczne? W tym roku wybrałem ten pierwszy bo dawno nie byłem w Toruniu i trochę stęskniłem się za Miastem Kopernika. Wyprawa daleka, więc wyjechałem już w piątek rano a wróciłem późnym wieczorem w niedzielę. Wyruszałem na Copernicon bez oczekiwań. Liczyłem na to, że pogram ze Squidem z Suburbię albo Splendora i potrolluję erpegowe prelekcje. Udało się zrobić dużo więcej.

Pod względem jakości erpegowych prelekcji tegoroczny Copernicon bije na głowe wszystkie inne konwenty, na których byłem w tym roku (w tym ten, który sam organizowałem, doh!). Wiecie, nie było tego dużo, ale mimo wszystko. Była tylko jedna prelekcja, na której miałem ochotę trzasnać prelegentowi w twarz i wyjaśnić jak bardzo się myli, ale wytrwałem do końca.

Pod względem sesji RPG było już trochę gorzej. Wiem, hejtuję bo nie można było zgłaszać sesji w czasie trwania konwentu. Było trochę sesji zgłoszonych wcześniej. Pobujałem się trochę z Orient Expressem, dzięki któremu stwierdzam, że jednak Fiasco nie jest tak bardzo złe jak myślałem po mojej pierwszej sesji w tym systemie dawno temu. Nasza superbohaterska sesja nie była może pełna akcji, ale na pewno emocjonująca i zabawana (może to dlatego, że chociaż grało czterech facetów to mieliśmy dwa romanse między postaciami?).

A wracając do prelekcji. W sumie byłem na sześćiu.

Zostań super MG w 60 minut – Piotr Skobel (Master Mind)

Tak bardzo żałowałem, że siedząc na tej prelekcji nie miałem na sobie firmowej bluzy z napisem „Superhero” na klacie. Trolling byłby pierwszej wody. Prelekcja Piotra miała wszystko, czego można oczekiwać bo dobrym wykładzie motywacyjnym. Najpierw wyjście od naszych przekonań, pokazanie jak są absurdalne i doprowadzenie do wniosku, który wydał się w tym kontekście oczywisty, na koniec radosny call to action. W skrócie chodziło o to, ze zebraliśmy wspólnie około 50 cech, które powinien posiadań „dobry MG”. Potem Skobel stwierdził, że to bez sensu. Że w takim razie nie ma nikogo takiego, kogo można nazwać dobrym MG, bo jak świetnie opisujesz i dobrze znasz mechanikę, to na przykład możesz być słabym empatą i sorry amigo. Powiedział też, że zamiast skupiać się na dorastaniu do cudzych oczekiwań lepiej jest robić, to w czym jest się dobrym. To nie nudzi i rozwija. Spełnianie oczekiwań innych jest dużo mniej satysfakcjonnujące. Wiem, że to brzmi jak „mądrość z plakatu z kotem”, ale trochę daje do myślenia. Raz na jakiś czas warto sobie o tym przypomnieć.

Prelekcja o nieumarłych – Piotr Skobel (Master Mind)

Tu mamy inny rodzaj prelekcji – analizę. Piotr rozwodzi się nad tym, kim właściwie są nieumarli, jakie są ich rodzaje (nie „biologiczne”, ale pod kątem dążeń i egzystencji) i wywodzi z tego jeden najważniejszy wniosek, że bycie umarlakiem jest słabe i tego co chce każdy żywy trup, to żyć znowu. Bo życie jest mocne i fajne. Fajna prelekcja żeby przemyśleć bardziej postać istotnego nieumarłego z kampanii. Bo po co robić kolejnego Draculę albo (o zgrozo) Edwarda?

Warsztaty dla MG – Michał Selke

Tytuł prelekcji zmylił wiele osób. Mnie też, dlatego dotarłem na nią dopiero w czasie drugiej godziny trwania. Żałuję, tak bardzo żałuję. W drugiej godzinie Michał mówił o narzędziach MG. Prawie każde z tych narzędzi było mi znane albo stosowałem je nieświadomie. On jednak połączył to wszystko w jeden system i pokazał, jak korzystać z tych narzędzi razem. Przykład? W moim poście o agile i rpg powiedziałem o backlogu – czyli liście losowych motywów do użycia na sesji. Michał nazywa je Puzzlami. O puzzlach mówili co chwilę opisując inne narzędzia – skrzynie, bagna i haki. Nie chcę tu się za bardzo rozpisywać. Wszystkie te techniki (i wiele więcej) będą opisane w podręczniku do Void Dancers.

Prelekcja o wywoływaniu strachu – Kamil Wiśniewski

Zawsze miałem problem z wywoływaniem strachu u graczy. Tak, u graczy. U postaci łatwo wywołać strach. Kamil opowiadał natomiast o tym, jak sprawić, żeby gracze też zaczęli się bać. Sporo z nas zapewne zapomniało w dobie nowoczesnych mechanik do erpegów, że strach wciąż zależy tylko od klimatu i opisu i żadne rzuty na obłęd, stany i aspekty nie pomogą. No, chyba że gracz będzie się bać, że postać mu zginie, ale to strach trochę innej kategorii. Kamil opisał ni mniej ni więcej a tricki stosowane przez reżyserów kina grozy związane z opisem i przedstawieniem świata, ale wspomniał też o czymś jeszcze, o czym nie słyszałem już bardzo dawno. O „programowaniu graczy”. Działa to tak, że MG wykonuje pewne czynności razem z opisem (np. stuka w stół gdy ktoś idzie za graczami). Potem sama ta czynność, bez opisu, sprawia że gracze wiedzą, że coś się dzieje. Podobnie z muzyką – główny duch w sesji ma swój motyw muzyczny i gdy tylko gracze słyszą muzykę, to od razu wiedzą, że trzeba uciekać.

Nowa stara szkoła – Squid

Nigdy nie rozumiałem starej szkoły. Jako dziecko dedków i Baldur’s Gate’a wszedłem do świata erpegów przyzwyczajony do tego, że mechanika zna odpowiedź na wszystko. Stara szkoła zdawała się być jakimś dinozaurem, czymś starym i niezrozumiałem. Próbowałem czytać o tym artykuły, ale dalej nic nie rozumiałem (może dlatego, że to długie i nudnawe artykuły były). Squid pokazał wszystko w punktach, opisał główne cechy nurtu. Zacząłem rozumieć, że można lubić starą szkołę nie tylko ze względu na hejt na wszystko co nowe. A potem Squid powiedział, że stara szkoła się skończyła i opowiedział o nowej starej szkole. I to był już konkret. Nawet po rozjaśnieniu, stara szkoła wciąż wydawała mi się dziwna i nieodpowiednia dla mojego stylu prowadzenia. Co innego nowa stara szkoła. Skupienie na świecie, minimalizm, pragmatyzm, zerwanie ze stereotypami. To jest coś, na czym można budować erpegi.

Tak, pisałem o sześciu prelekcjach. Jednak jako że szósta prelekcja to ta słaba, to nie mam zamiaru o niej wspominać. Nic z niej nie wyniosłem.

Słowem podsumowania. Polecam Copernicon. I polecam następne Dni Fantastyki, bo bardzo będę chciał na nie zaprosić prelegentów, o których wspomniałem w tej notce.