30DRPGC #1 – Najlepsza gra, w którą kiedykolwiek grałem

Jak pewnie wiedzą ci z Was, którzy konto na Facebooku mają nie od dziś, przez ten serwis społecznościowy przewinęło się już wiele trendów, mód i innych zabaw. Gdy ja dołączyłem do Facebooka na topie były testy – ludzie wypełniali je całymi dziesiątkami – Jaką postacią z Gwiezdnych Wojen jesteś? Jakim typem studenta jesteś? Co Ci powie Wyrocznia z Matriksa? Jaki kształt przyjmie Twoja najbliższa kupa … Ale era testów przeminęła i nastały inne, wśród nich moda na 30 day challange – ludzie biorący udział w zabawie mieli przez 30 dni, dzień w dzień, umieszczać na swojej ścianie jakąś informację (w zależności od numeru dnia) – ulubione piosenki, książki i co tylko. Ten trend również lata (hmm, może raczej miesiące) swojej świetności ma już za sobą, ja jednak niedawno natrafiłem na 30 day RPG challenge i postanowiłem, na wskroś modzie i trendom, zapchać swoją ścianę trzydziestką postów o moich upodobaniach co do gier fabularnych.

Tu jednak napotkałem na problem. Nie potrafiłem sformułować mojej wypowiedzi odnośnie dnia pierwszego (a co to będzie potem?!). Bynajmniej nie ze względu na umysłową indolencję. Po prostu ciężko odpowiedzieć na takie pytanie. To tak, jakby ktoś zapytał, czy wolę mieć w domu kuchenkę gazową czy mikrofalową – ja bym wybrał jedno i drugie bo obie rzeczy (mimo funkcjonalnego podobieństwa) służą do czegoś zupełnie innego. I tak samo jest z grami fabularnymi. Rynek to co prawda niezbyt duży, ale za to podzielony bardziej niż Kościół po Wielkiej Schizmie (porównanie jest dość adekwatne również ze względu na „wojny religijne” między zwolennikami różnych systemów i sposobów grania).

Co zatem zrobić z takim fantem? Oczywiście przenieść cały spam do medium, które przyjmie większą ilość tekstu – na bloga. Zyski płyną z tego różnorakie. Zastanowię się głębiej nad zagadnieniami, bloga zapełnie merytorycznym postem raz na jakiś czas (bo nie zamierzam pisać dzień w dzień), mniej osób mnie zablokuje na Fejsie. No same plusy, panie. Zaczynajmy zatem, coby czasu nie marnować. Tadam!

Jaka jest najlepsza gra fabularna, w którą kiedykolwiek grałem?

Pytanie to, w tytule,
postawione tak śmiało,
choćby z największym bólem
rozwiązać by należało.
– Konstanty Ildefons Gałczyński

Bez bólu się nie obejdzie. Jak już wspomniałem, sprawa jest dość skomplikowana. Pozostaje wziąć przykład z recenzentów książek, filmów czy muzyki, którzy oceniają dany produkt przez pryzmat danego gatunku czy też konwencji. Bo przecież nie da się porównać Madonny do Mozarta albo dajmy na to, Iron Mana do Polowania na Czerwony Październik. Różne konwencje, style inny target. Za miarę jakości przyjmijmy więc to jak dobrze dana gra wykorzystuje swoją konwencję. Jak dobrze oddaje specyfikę gatunku itd. Jest jednak jeszcze jedno kryterium, które dla tego pytania jest równie ważne (może nawet ważniejsze) – subiektywna ocena. Czyli jak bardzo dana gra mi przypada do gustu. Ile czerpię z niej radochy, ile fajnych sesji udało mi się na niej poprowadzić itd. Jak tak się dobrze zastanowić, to znam grę która spełnia ten drugi zestaw kryteriów.

Najwyższa ocena subiektywna – new World of Darkness

1366021015905Paradoksalnie, a jednak, mimo wszystko … Wydaje mi się, że to właśnie wod zasługuje na najwyższą ocenę. Nigdy nie grałem w żadne wampiry, wilkołaki, magów i tym podobne stwory (ok, mam za sobą jedną sesję Changelinga na FATE – była fajna, ale krótka). WoD dla mnie zawsze oznaczał kryminał z domieszką zjawisk paranormalnych. No może nie zawsze, odkąd zacząłem prowadzić na nim sesje w świecie Harrego Pottera (o tym może w innym poście). Ogólnie rzecz biorąc – mechanika WoDa jest prosta i intuicyjna (już widzę te protesty graczy, którzy widzieli jak szukałem czegoś w podręczniku na sesji – zdarza się), tworzenie postaci szybkie. Poza tym – moją (chyba) najlepszą sesję prowadziłem właśnie na wodzie.

Ale to nie wszystko. Zostało jeszcze parę rzeczy. Skupmy się znów na ocenie bardziej „technicznej”. Ocenie dostosowania do konwencji. W tym momencie sporo systemów wypada totalnie z rankingu, jak choćby darzone przeze mnie sporym sentymentem Dungeons&Dragons, które trochę za bardzo komplikuje rozgrywkę i (na wyższych poziomach) bardzo wydłuża przygotowanie do sesji. W takie gry nie chcę grać. Jako zwolennik zasady Zen Mastering, do sesji przygotowuję się max godzinę, nie więcej (zwykle mniej). Tu z pomocą przyszło Savage Worlds, które choć całkiem dobre do poprowadzenia czegokolwiek, tak na prawdę … znacie to przysłowie. Nie zrozumcie mnie źle. Lubię Savage Worlds, jest dobrym narzędziem. Ale zwykle, gdy mam więcej czsu sięgam po bardziej dostosowaną mechanikę a gdy mam mniej, to sięgam po Fate’a. Właściwie, to Savage prowadzę już tylko w światach, które są do nich stworzone – np Evernight albo Necessary Evil.

W kwestii przystosowania warto wymienić jeden system, który (nie tylko) moim zdaniem bije na głowę wiele innych w tej kwestii, ale do tego zwyczajnie wstrzelił się w niemal pustą wtedy na rynku rpg (szczególnie polskim) lukę fantasy steampunka. Mowa oczywiście o Wolsungu.

Najlepsze przystosowanie do konwencji – Wolsung

Prowadziłem w nim kilka sesji, nawet jedną kampwolsungFinalCoveranię. Grałem też conieco. Mechanika sprawa wrażenie dość prostej, przytłacza jednak ilość różnych gadżetów, cech, scenerii itd. To jednak nie stanowi tak wielkiego problemu. Steampunk jest konwencją na tyle pojemną, że można zagrać w nim świetną sesją, która nie będzie ociekać parowymi gadżetami (true story, jedna z najfajniejszych sesji, w których uczestniczyłem). Oprócz tego, Wolsung świetnie się nadaje jako chrzest bojowy kreatywności dla graczy. Fakt, można wydać kartę aby podwyższyć sobie wynik testu (właściwie, to w Wolsungu robi się to co chwila), ale trzeba wymyślić, co się dzieje. Co ta karta wprowadza. Wolsung nauczył mnie tego, że oglądając jakiś film (a szczególnie walkę albo pościg) często szukam miejsc, gdzie na Wolsungowej sesji bohaterowie użyliby karty (opcjonalnie – wydali punkt Fate’a albo fuksa). I wiecie co? Filmy są pełne takich zwrotów akcji i niespodziewanych wydarzeń. To utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że twórcy Wolsunga trafili z tym pomysłem i (bardziej ogólnie) zasady specjalnych żetonów/kart/czegokolwiek to w konwencji filmowej ważna rzecz.

Podałem dwa kryteria i dwie gry, ale to nie koniec. Grałem w wiele innych i chciałoby się wskazać coś jeszcze, na przykład spośród indie. Tu jest mały zgryz. Wśród indie fragmentacja jest jeszcze większa. To już nie tylko fantasy, cyberpunk czy co innego. Wśród gier indie można doszukać się wielu gier dla jednej konwencji, które będą od siebie totalnie inne i zaoferują zupełnie nowatorski sposób rozgrywki. Przykład: Cold City, Kiedy rozum śpi, In Spectres. Wszystkie trzy są w konwencji modern. I są zupełnie różne od siebie (nawet pominąwszy to, że Cold City dzieje się w niedalekiej przeszłości). Oczywistym wyborem byłaby w tej kategorii Lady Blackbird. Ale tyle osób się już nią zachwycało, że chyba ja już nie muszę (ale serio: świetna gra. Grajcie!). Dlatego zwycięstwo w trzeciej kategorii przypadnie grze z zupełnie innej beczki …

 

Kategoria indie – Niezwykłe Podróże i Zadziwiające Przygody Barona Munchausena

„Czy to w ogóle jest RPG?” – ktoś mógłby zapytać. Cóż, na tym polega urok gier indie, że mogą swobodnie wychodzić poza zwyczajowNiezwykle-Podroze-i-Zadziwiajace-Przygody-Barona-Munchausena-bn19229ą definicję gier fabularnych. Sięgać po rzeczy niezwykłe, eksplorować nieznane możliwości. I to właśnie robi Munchausen. Siadasz w kumplami przy piwie i opowiadasz. Zwycięzca stawia wszystkim kolejkę. Można też zagrać w wariant nie wymagający używania pieniędzy i piwa (taki nie 18+). Gra wymagająca wiele kreatywności i dobrych pomysłów, aby zbyt szybko nie zabrnąć w sztampę, groteskę albo motywy niesmaczne (co, szczerze mówiąc, zdarzało się dość często). Długo nie grałem w Munchausena, ale jak czas pozwoli, to chętnie zagram znów.

To już wszystko na dziś. Dziękuję za uwagę  i zapraszam na kolejny odcinek cyklu. Możecie łatwo przejść do widoku wszystkich notek z 30 Day RPG challenge klikając w taga, którego utworzyłem.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close