Dlaczego jesteś mistrzem gry?

Pojawił się nowy trend internetowy. Szkolenie mistrzów gry. Gdzie nie spojrzeć pojawiają się warsztaty, strony czy wpisy na buniu poświęcone temu tematowi. Sam z resztą również dałem się temu ponieść, ale spokojnie. Jeden rebranding już przeszedłem i w najbliższym czasie nie planuję kolejnego. Gratuluje Encowi zmiany nazwy (jak również profilu swojego bloga), którą podjął i życzę samych sukcesów bo merytorycznych tekstów w Internecie nigdy za dużo. A co do mnie – prowadząc ostatnio spotkanie organizacyjne odnośnie warsztatów dla mistrzów gry zadałem uczestnikom pytanie: „dlaczego chcecie być mistrzami gry?”. A potem sam musiałem na nie odpowiedzieć…

Czytaj dalej Dlaczego jesteś mistrzem gry?

Zaczynam grać twardo

Kojarzycie pewnie almanach Johna Wicka Graj Twardo, który ukazał się kiedyś w języku polskim nakładem wydawnictwa Portal? Dla mnie ta książka to taki Ojciec Chrzestny gier fabularnych. Poradnik, w którym znajduje się odpowiedź na każde pytanie. Sam wielokrotnie przeczytałem tą pozycję, bo też czyta się ją bardzo przyjemnie. Gorzej już jest z zastosowaniem porad Wicka w prawdziwym życiu. Czasem myślę sobie, że chciałbym być takim twardym, bezkompromisowym MG, który bez mrugnięcia okiem wyciąga konsekwencje z najmniejszych błędów graczy a ich postacie zamęcza, aby zwycięstwo zawsze było okupione sporą ofiarą. Widzę jednak, że z biegiem czasu część złośliwości i zaczyna coraz bardziej wchodzić mi w krew i powoli zmienia się moje podejście do graczy i ich postaci. Czytaj dalej Zaczynam grać twardo

Gra w grze

Witajcie. Ten wpis pojawia się w sobotę bo myślałem. Znaczy, miałem pewne przemyślenia. Pisałem post na inny temat i okazało się, że nie ma sensu a wnioski, do których doszedłem chciałbym zaprezentować tutaj. To tak w skrócie. Czytaj dalej Gra w grze

50 twarzy Cthulhu Dark

Spokojnie, nie będzie o BDSM…

Moja krótka kampania w Cthulhu Dark ma się ku końcowi. Ostatnio przeprowadziłem też eksperyment, polegający na poprowadzeniu Ravenlofta na CD i przebiegł bardzo pomyślnie. W związku z tym mam kilka przemyśleń odnośnie do gry Grahama Walmsleya, którymi chciałem się z Wami podzielić. Czytaj dalej 50 twarzy Cthulhu Dark

Czas coś zmienić

Wiem, od miesiąca nic nie pisałem, przepraszam. Mimo że po Coperniconie byłem pełen motywacji i energii, to wszystko się rozleciało. Ale nie marnowałem czasu (za bardzo). Robiłem dużo porządków – dosłownie i w przenośni. Oczekiwałem nadejścia wielkich zmian, ale one nie nadeszły. Czekanie nie zawsze jest dobre. Postanowiłem więc, że zmienię coś sam. Tak, to bardzo enigmatyczny wstęp. Nie spodziewajcie się wyjaśnienia tego wszystkiego w dalszej części. Nie mniej, zapraszam do lektury :) Czytaj dalej Czas coś zmienić

Wyżymanie postaci

Dawno temu, gdy jeszcze prowadziłem sesje forumowe, a posty na moim blogu pojawiały się z mniejszą niż większą regularnością, popełniłem pewien post dotyczący pomagania graczom w tworzeniu ich postaci. Wtedy myślałem, że to jedyny słuszny sposób. Teraz wiem, że nie, bo z czasem przestałem go stosować. Nie dlatego, że jest zły, raczej ze względu na specyfikę sesji forumowych. Brały w nich udział doświadczone postacie z konkretnymi pomysłami na życie i na wspieraniu tworzenia takich postaci skupia się właśnie mój pomysł. Czytaj dalej Wyżymanie postaci

Siecz i tnij

Gdy pierwszy raz usłyszałem o Diablo właśnie zaczynałem liceum i dopiero wchodziłem we wspaniały świat gier komputerowych. W tamtych czasach swoją wiedzę o tym gatunku rozrywki czerpałem głównie z gazet, nie znałem jeszcze gier fabularnych a głównym dostawcą najnowszych komputerowych tytułów był kolega, który dysponował nagrywarką płyt CD. Gdy pierwszy raz usłyszałem o Diablo byłem akurat na etapie fascynacji Baldur’s Gate. Tak, fascynacji. Pierwszą część Wrót Baldura znajomy pożyczył mi na weekend. Drugą poznałem dużo później. Czytałem natomiast wszystko co tylko mogłem na temat tej gry. Łatwo domyślić się, że gdy znajomi podniecali się Diablo II ja nie byłem nim zainteresowany. Czytaj dalej Siecz i tnij

Zestaw małego MG

Zainspirowany niedawnym postem na blogu Erpegownia, postanowiłem również napisać co nieco o kościach i innych akcesoriach erpegowych, z którymi się wożę. Podstawowa różnica jest taka, że moje podróżne pudełko z akcesoriami składam zwykle przed wyjazdem i wkładam do niego rzeczy potrzebne do konkretnych sesji, które będę prowadził. U siebie w domu mam natomiast pochowane po różnych pudełkach i szufladach rozmaite akcesoria, które nie koniecznie są w stałym użyciu. W tym poście opiszę jednak te, z których korzystam. Czytaj dalej Zestaw małego MG